AIRBOT.NET LOGO
  ° Forum ° Odpowiedz ° Statystyki ° Rejestracja ° Szukaj °

AIRBOT.NET - FORUM / Edukacja Domowa / szkoła u Sawickich
Autor Wiadomość
MartaS
Użytkownik

# Posted: 30 Cze 2010 15:58
Odpowiedz 


Witam,
po przejściach mojego synka na egzaminach (i nie tylko) zdecydowałam się przenieść go do szkoły PP> Sawickich- wysłałam już wszystkie formularze, ale chciałabym się dowiedzieć czegoś od rodzin, które w tym roku zdawały tam egzaminy, tzn chodzi mi o to jak to wszystko wyglądało, jak czuły się dzieciaki. No i ogólnie - o waszych wrażeniach?
Czekam niecierpliwie na Wasze wrażenia!!!
Pozdrawiam
MS

Healthy
Użytkownik

# Posted: 30 Cze 2010 22:40 ° Edytowany przez: Healthy
Odpowiedz 


Moja córka, Aga - klasa 6 - bardzo dobrze wspomina egzaminy. Do tej pory nie znosiła egzaminów ustnych. Ale w Krzyżówkach nauczyciele poprowadzili ten egzamin bardziej jak rozmowę wyciągając z dziecka wiedzę co bardzo jej odpowiadało. Tak więc jeśli chodzi o podejście do dzieci oceniam na 5+

MartaS
Użytkownik

# Posted: 1 Lip 2010 19:33
Odpowiedz 


To super wiadomość - chociaż po rozmowie z Panią Olą miałam właśnie takie przeczucia !!! Ale nauczona różnymi doświadczeniami wolałam poszukać informacji "u źródła"

Karinia
Użytkownik

# Posted: 2 Lip 2010 22:16
Odpowiedz 


Podejście do dzieci - owszem. Też oceniam wysoko. Ale chyba niewiele więcej. Poza j.angielskim - przeprowadzony był super. I tutaj kończą się pochwały.

Ale od początku. Byliśmy w Krzyżówkach w trzecim tygodniu kwietnia. Zaraz w poniedziałek był egzamin z j.angielskiego - super. We wtorek pani Ola poinformowała mnie, że następnego dnia moi synkowie (I i III kl.)będą mieli egzamin z matematyki i ja będę mogła być na sali. Było dla mnie zrozumiałe, że język polski będzie w czwartek. Niestety. Przyszła środa - zeszłam razem z dziećmi, a tu pani Ola oświadczyła, żebym nie czekała, że ona za pół godziny weźmie moje dzieci, chwilę z nimi porozmawia, a potem obaj napiszą krótki i bardzo prosty test. Odmówiła mi możliwości bycia na sali podczas egzaminów moich synów. Mijały kolejne godziny, a ja nie wiedziałam, dlaczego moje dzieci piszą tak długo. Po 2,5 godz. wyszedł młodszy, a mi pozwolono wejść, ale tylko na chwilę, żeby zobaczyć napisany przez synka test. Dopiero wtedy dowiedziałam się, że egzamin z matematyki i języka polskiego został przeprowadzony jednocześnie. Starszy pisał jeszcze przez kolejną godzinę (łącznie 3,5 godz.).

Okazało się, że starszy synek był tak przejęty egzaminem i tak bardzo chciał wypaść dobrze, że zadania matematyczne sprawdzał po trzy razy. Nikt tego nie zauważył. Kiedy przeszedł do testu z polskiego, był wyczerpany. Napisał go dosłownie "po łebkach". Gdybym była na sali, na pewno bym zauważyła, że coś jest nie tak i zainterweniowałabym. Podobnie było z młodszym, tyle że on nie sprawdzał po kilka razy, ale po prostu był zmęczony matematyką, dlatego polski całkowicie sobie "odpuścił".

W czasie rozmowy po egzaminach zarzuciłam dyrektorowi złamanie prawa przez jego żonę (niewpuszczenie mnie na egzamin) i wykazałam, czym to skutkowało dla moich synów. Zgodzili się, żeby młodszy syn poprawił test z polskiego, i tym razem pozwolili mi być na sali. Nagle okazało się, że dziecko umie czytać i pisać, chociaż dzień wcześniej udawał, że tak nie jest i kazał sobie czytać wszystkie polecenia przez panią Olę. Poza tym, ten rzekomo prościutki teścik zajął mu równo 40 min. intensywnej pracy (byłam obok, to pracował). A przecież dzień wcześniej, oprócz tego testu, był jeszcze test z matematyki! Dla dziecka, kończącego I klasę!

Może w innych szkołach jest gorzej, ale nie po to jadę 800 km w jedną stronę, spędzam tam tydzień, żeby moje dzieci musiały zdawać wszystko razem - polski, matematykę, przyrodę. To samo miałam w szkole 200 metrów od domu. A inne obietnice?

We wrześniu obiecano nam, że w czasie każdego zjazdu będziemy mieli 4 godz. szkoleń z metod Montessori, a dzieci pół dnia będą uczestniczyły w takich zajęciach. I we wrześniu dotrzymano słowa. Za to w kwietniu szkoleń było może 40 minut, a zajęć dla dzieci półtorej godziny dziennie (chyba że był wf). Resztę dnia musieliśmy organizować sobie sami. A z panią Olą i z panem Marcinem naprawdę bardzo trudno było się porozumieć, gdyż ciągle byli w biegu. Ich pośpiech był w szkole wszechobecny, w przeciwieństwie do nich samych.

Nacieszyłam się tą "cudowną" szkołą przez rok. Teraz ją zamieniłam na inną, oddaloną nie o 800, ale o 40 km.

renata_s
Użytkownik

# Posted: 3 Lip 2010 19:56
Odpowiedz 


Moment, ale przecież w zintegrowanym robi się standardowo jeden test "kompozytowy", skąd myśl, żeby to w ogóle rozdzielać?

Karinia
Użytkownik

# Posted: 3 Lip 2010 21:36
Odpowiedz 


Wcale nie jest regułą integracja testów. Tutaj były dwa osobne testy, jeden matematyczny, drugi z języka polskiego. Przyroda była ustna. W poprzedniej szkole też tak było. Nie ma żadnego nakazu komasowania wszystkiego razem. Zresztą w Krzyżówkach nie był to test kompozytowy, ale dwa osobne testy przeprowadzone tego samego dnia.

W poprzedniej szkole starszy syn na koniec drugiej klasy pisał trzy testy: osobny z j.polskiego, osobny z matematyki i osobny z j.angielskiego. Przyroda była ustna. Trwało to 2,5 godziny, dziecko było wyczerpane. Rozmawiałam o tym z dyrektorem i jego żoną w Krzyżówkach na początku roku. Podkreślałam, że właśnie tak długi egzamin był głównym powodem rezygnacji z miejscowej szkoły, oddalonej od domu o 200 m. Mówiłam, że wolę jechać 800 km, aby zaoszczędzić dzieciom takich uciążliwości. Niestety, w Krzyżówkach sytuacja powtórzyła się. Lecz tym razem egzamin trwał nie 2,5 godz., ale 3,5 godz. Młodszy syn - 2,5 godz, a następnego dnia poprawka na moje żądanie z j.polskiego - 40 min. Różnica jest jeszcze jedna - w miejscowej szkole nikt nie zabronił mi przebywania na sali podczas egzaminów.

Potwierdzam opinię Healty, że podejście do dzieci było bardzo przyjazne i życzliwe, ale w poprzedniej szkole też takie było. Dlatego jestem zdania, że moja decyzja o zapisaniu dzieci do szkoły tak daleko od domu, była niewypałem. Egzaminy miały być rozłożone na cały tydzień.

Healthy
Użytkownik

# Posted: 3 Lip 2010 22:12 ° Edytowany przez: Healthy
Odpowiedz 


Karinia, współczuję Tobie i Twoim dzieciom takich przejść egzaminacyjnych. Po prostu szok. Myśmy mieli egzaminy zorganizowane tak jak być powinno. Rozłożone na tydzień i dużo krótsze niż Twoi chłopcy. Tata mógł być obecny na egzaminie, ale Aga nie chciała, więc nie był.

W tym roku jednak też zdecydowaliśmy się na szkołę lokalną i to nie tylko dlatego, że w Krzyżówkach nie ma gimnazjum. Nawet gdyby było to chyba jednak przenieślibyśmy się do siebie.

Po pierwsze dlatego, że łatwiej się komunikować ze szkołą, która jest na miejscu - o słabą jakość komunikacji mam trochę pretensje do dyrekcji w Krzyżówkach.

Po drugie zależy mi na tym, aby Aga mogła brać udział w kółkach zainteresowań (o ile wyrazi taką chęć), co nie jest możliwe gdy szkoła jest tak szalenie oddalona.

Odległość też odgrywa rolę, co zauważyliśmy w momencie, gdy tata rozbił samochód tuż przed wyjazdem na egzaminy.

Pozdrawiam wszystkich
i życzę mądrych wyborów

Sacagawea
Użytkownik

# Posted: 4 Lip 2010 12:39
Odpowiedz 


Witam!
Mam pytanie, czy ktoś, kto ma tam dzieci zapisane, dostał pisemną zgodę na ED? Jakieś potwierdzenie, że dzieci są tam przyjęte?
I druga rzecz, może ktoś z Was wie, jakie programy/podręczniki są tam realizowane na etapie klasa III i VI. Z Waszych wypowiedzi wynika, że jednak ma to znaczenie, bo egzaminy są układane pod dany program. Ja z polskiego będę realizowała "To lubię!" bo lubię i cenię, ale tam jest gramatyka traktowana po macoszemu, więc będę musiała pewnie szukać wsparcia, jeśli egzaminator będzie tego wymagał.
Z góry dziękuję za odpowiedź
S.

Healthy
Użytkownik

# Posted: 4 Lip 2010 13:57
Odpowiedz 


My się zapisałyśmy dopiero w 6 klasie i pracowałyśmy dalej na "swoich" podręcznikach.

karen
Użytkownik

# Posted: 4 Lip 2010 20:17
Odpowiedz 


Sacagawea
Ja dostalam takie zaswiadczenie bez problemu (wyslane kurierem przez p. Sawickiego) ale specjalnie o to prosilam ze wzgledu na specyfike mojej rodziny.

renata_s
Użytkownik

# Posted: 6 Lip 2010 20:58
Odpowiedz 


Nie twierdzę, że to obowiązkowe, ale bez wątpienia całkowicie standardowe, rozsądne i zgodne z prawem. U nas w ten sposób egzaminowano w zintegrowanym czwórkę dzieci, co daje łącznie 24 egzaminy w dwóch szkołach i kilku różnych programach.

Trochę się więc dziwię, że w ogóle ktoś robi takie egzaminy w inny sposób, skoro do każdego programu są gotowe testy, zresztą stosunkowo łatwe. Po co sobie i innym utrudniać życie?

jurgielajtis
Użytkownik

# Posted: 7 Lip 2010 08:57
Odpowiedz 


Ja z polskiego będę realizowała "To lubię!" bo lubię i cenię, ale tam jest gramatyka traktowana po macoszemu

Z tego co wiem w podstawie programowej nie ma wielkich wymagań co do gramatyki, jednak niektórzy autorzy podręczników przesadnie dużo jej ładują w swoich programach.
Jeśli jednak chcecie szukać wsparcia, to polecam ćwiczenia "Słowa na start". Tam gramatyka jest rozbudowana do granic możliwości . Ćwiczenia są zupełnie niezależne od podręcznika. Są bardzo ciekawe, dowcipne i wszystko jest wyjaśnione tak, że nie sposób czegoś nie zrozumieć

Tu można je obejrzeć http://www.nowaera.pl/slowa-na-start/klasa-4/podrecznik.-czesc.html

Można się zarejestrować na stronie jako rodzic ED i mieć dostęp do materiałów dla nauczycieli.

Twoja wypowiedź
Pogróbiony  Kursywa  Podkreślenie  Obraz  Link  Wyłącz BB code *Co to takiego?
:) ;) :up: :down: :lol: :confused :cool: :sad: :shame: :smirk: :tongue: ... Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać wiadomości. Podaj poprawnie swój login i hasło, lub najpierw się zarejestruj.
 

Reklama i Sponsorzy:
Wydawnictwo Świat Baśni, well-com, angielski dla firm, fotograf ślub kraków, szkolenia integracyjne, Programy iPhone/iPad
Wygenerowane przezminiBB forum software © 2001-2010 projektowanie stron system cms jakub wisniewski weblog