dorotakonowrocka
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 13:26
Odpowiedz
Na tym etapie nie musisz się przejmować. Jak nawiąże rozmowę z panią przeprowadzającą badanie, będzie robił to, o co go prosi, coś tam narysuje, opisze, opowie, to to zupełnie wystarczy. Pani będzie go pewnie pytać o kolory, kształty, poprosi o narysowanie czegoś albo jakieś szlaczki, pokazanie, gdzie ma lewą rękę i prawą nogę, poprosi go, żeby jej coś tam opowiedział albo opisał, co widzi, zada jakieś pytania w rodzaju "dlaczego gwóźdź tonie w wodzie?".
Mój po wizycie powiedział, że on tu teraz do tej pani będzie przychodził (w sensie, że miło było). Ja się trochę stresowałam, ale niepotrzebnie, jak się okazuje, w opinii dostałam same superlatywy. Na końcu to i tak nie ma wielkiego znaczenia, bo decyduje dyrektor szkoły.
Aczkolwiek sądzę, że gdyby ktoś przyprowadził dziecko, które nie nawiązuje rozmowy ani współpracy z osobą przeprowadzającą badania, sprawia wrażenie, że w ogóle nie rozumie, o co się je pyta, zaczyna - bo ja wiem - biegać po gabinecie i rozwalać rzeczy, krzyczeć, kląć, nie wie, do czego służy długopis, nie chce oderwać się od rodzica, to mógłby dostać bardzo złą opinię i tu już od dyrektora by zależało, czy by się przejął, czy nie.
Moim zdaniem normalnego dziecka nie ma sensu w jakikolwiek sposób przygotowywać do badania.
Oczywiście, osobną kwestią jest to, żeby nie trafić na poradnię jakoś bardzo negatywnie nastawioną do ED. Ale to już w rozmowie telefonicznej słychać, czy podchodzą ze zrozumieniem, czy z podejrzliwością. Jak rodzic ma obawy, to lepiej poszukać poradni niepublicznej - częściej są przyjaźni i bardziej na luzie. D.
|