| Autor |
Wiadomość |
karen
Użytkownik
|
# Posted: 22 Maj 2010 19:12
Odpowiedz
AnnaJanickaGalant
Wczoraj znajoma zapytala mnie o zestawy multimedialne firmy YDP dla gimnazjum i liceum (np. tu: www.merlin.pl/Gimnazjum-klasa-1_YDP/browse/product/8,619386.html ) ale nie mam na ten temat pojecia, wiec pozwole sobie zapytac Pania (i Was wszystkie): czy ma Pani doswiadczenie i jakie (tzn. czy sa dobre) bo nie sa wcale tanie...
Chociaz sie nie znamy (my dopiero zaczynamy ED) dolaczam sie glosow gratulacyjnych Dla mnie to niewyobrazalne na razie 12 lat !!!
jurgielajtis
czy Ty nie jestes tez przypadkiem zodiakalnym koziorozcem (wybacz prywatne pytanie, nie musisz odpowiadac) bo jak czytam Twoj tekst Nie wyobrażacie sobie jak się czuję na egzaminie kiedy Krzysiek czegoś nie wie! Nauczyciel niby mu tłumaczy jak powinien odpowiedzieć, a jednocześnie patrzy mi w oczy Koszmar! to jakbym slyszala i widziala sama siebie i swoj perfekcjonizm...
|
mamaAsia
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 01:54
Odpowiedz
jurgielajtis
Rodzice mają prawo - nie obowiązek - być na egzaminie. Może warto z tego prawa zrezygnować?
Wiem, że w ed bardzo się to prawo podkreśla i są rodzice, którzy sporo przeszli, by je sobie wyegzekwować i nie wiem, czy na poziomie 0-3 też nie miałabym ochoty być na egzaminach.
Nasze córki są jednak trochę starsze i nie wyobrażam sobie ani badań w poradni ani egzaminów w mojej asyście, one chyba też nie. Swoją drogą, gdyby ode mnie zależało, to parę ocen otrzymałyby niższych, więc może lepiej, że wszystko dzieje się za moimi plecami.
Największym minusem ed jest chyba właśnie ta niewyobrażalna presja odpowiedzialności rodzica. Gdyby nasze dzieci chodziły sobie do szkoły, to nikt by nie robił tragedii z tego, że myli im się przydawka z dopełnieniem, że po raz kolejny nie umieją przekształcić jakiegoś wzoru czy w koło Macieju robią te same błędy ortograficzne. A przecież poza grupką szczególnie zdolnych i grupką kujonów jest to całkiem normalna sytuacja dla przeciętnych uczniów spędzających większość swojego życia w szkole.
Bardzo się cieszę, ża pani AnnaJanickaGalant
podjęła ten temat. A jak Wy, inni rodzice dzieci starszych, radzicie sobie z tą presją, by nie dać plamy na egzaminie?
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 09:06 ° Edytowany przez: karen
Odpowiedz
Swoją drogą, gdyby ode mnie zależało, to parę ocen otrzymałyby niższych, więc może lepiej, że wszystko dzieje się za moimi plecami.
mamaAsia
To jest bardzo bardzo zdrowe podejscie. Czy to tak sie ma od razu czy to przychodzi dopiero z czasem? Ostatnio przejelam sie troche uwaga „kolezanki”, kiedy Magda na zajeciach kult.-oswiat. w biblotece nie chciala/nie umiala zrobic „pajacyka”, ktora stwierdzila autorytatywnie: „no wlasnie, to sa te braki socjalne (?!), o ktorych ci mowilam. Gdyby chodzila do przedszkola/zerowki to by w 100% umiala...” Wiec jak ktos ma takie tendencje jak ja,to moze lepiej sobie odpuscic obecnosc na egzaminach...( to tak dla mnie samej na przyszlosc).
|
AnnaJanickaGalant
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 12:29
Odpowiedz
do Karen - korzystałam z eduromów i bardzo je polecam. Mieliśmy na poziomie 4-6 i gimnazjum. Teraz są jeszcze dla 1-3 i liceum. Dają ogólną całkiem przyzwoitą bazę i są ciekawe. My traktowaliśmy je jako podstawę programową a resztę uzupełnialiśmy z innych materiałów. Przemek wracał do nich wielokrotnie. Najciekawsze były gimnazjalne i nawet w podstawówce podbierał je starszej siostrze bo miały więcej filmików, doświadczeń i animacji. Rozmawiałam na jakiejś konferencji z przedstawicielami firmy robiącej Eduromy i jestem pod wrażeniem. Mają dużo planów idealnych dla edukacji domowej. Ich doświadczenie w e-learningu też jest duże. Zdecydowanie polecam.
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 18:36
Odpowiedz
Bardzo dziekuje za szybka odpowiedz. Znajoma sie tak ucieszyla,ze od razu szarpnela sie na cale gimnazjum Serdecznie pozdrawiam!
|
AnnaJanickaGalant
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 19:12
Odpowiedz
Na temat Przemka podejścia do matury - fragment "Maturzysta sam w domu":
http://www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/253205,jedni-rodzice-podtyka ja-maturzystom-delicje-inni-kibicuja-z,id,t.html
|
jurgielajtis
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 21:16
Odpowiedz
karen
czy Ty nie jestes tez przypadkiem zodiakalnym koziorozcem
Zgadłaś, chociaż jako osoba wierząca nie uznaję i nie wierzę w horoskopy. Ten perfekcjonizm bierze się z mojego temperamentu - jestem klasycznym melancholikiem, z odrobiną choleryka, ale to wszystko na szczęście ze sporą domieszką flegmatyka, który to pozwala mi czasem troszkę odpuścić .
Tak sobie pomyślałam, że wydrukuję i powieszę na lodówce słowa pani AJ Galant. Będę je sobie codziennie wbijać do głowy. Postanowiłam zmienić podejście.
mamaAsia
Rodzice mają prawo - nie obowiązek - być na egzaminie. Może warto z tego prawa zrezygnować?
Niestety Krzyś jeszcze bardzo potrzebuje naszej obecności. Mam nadzieję, że w przyszłym roku poradzi sobie sam.
A jak Wy, inni rodzice dzieci starszych, radzicie sobie z tą presją, by nie dać plamy na egzaminie?
Dołączam się do pytania!
|
Healthy
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 21:57
Odpowiedz
W piątej klasie (nasz pierwszy rok ED) bardzo się bałam i czułam tę presję, ale robiłam wszystko aby moja Aga jej nie poczuła - ona miała swoją presję, związaną chyba też z tym, że wcześniej chodziła do szkoły i znała wymiar ocen. No i oczywiście pierwszy raz w życiu stawała wobec egzaminów.
W drugim roku czułam się już luźniej (może dlatego, że nowa szkoła obiecywała przyjazny sposób egzaminowania, a może dlatego że już miałyśmy pewne doświadczenie). Zobaczymy jak będzie za rok - wracamy do starej szkoły, niby przyjaznej i życzliwej, ale jednak dosyć typowej.
Jeżeli chodzi o egzaminy to najbardziej chyba boję się tego, że nauczyciele wstawią jej 2 patrząc na mnie z politowaniem. Albo z oburzeniem, że narażam dziecko na "taki" stres. Już raz coś takiego przeżyłam - Aga świetnie zdawała historię, ale pani od historii szepnęła drugiej pani od historii "Nigdy bym czegoś takiego nie zafundowała swojemu dziecku" - zrobiła to tak, że usłyszałam. Uśmiechnęłam się, bo akurat wtedy mnie to rozbawiło i Agatka radziła sobie świetnie z tym egzaminem, ale nie mam pojęcia jakbym się czuła, gdyby akurat coś tam kulało.
Mam jednak przekonanie, że dzisiaj, po zaledwie dwóch latach już jestem mocniejsza i coraz lepiej mam poustawiane priorytety (nie tylko na poziomie deklaracji, ale tak wewnętrznie), więc i presja powinna być mniejsza.
Dołączam też do prośby, abyście podzielili się swoimi doświadczeniami odnośnie tej kwestii.
pozdrawiam
Halina
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 07:21
Odpowiedz
jurgielajtis
ja tez horoskopow nie czytam (swiadomie je omijam w gazetach bo wiem, ze to okultyzm) ale czasami mysle, ze dobry Bog tak sobie to moze ustawil: w styczniu perfekcjonisci, w karnawale zabawowi, itp. zeby nam sie bylo latwiej dogadac. Aha, i tez zmieniam podejscie!!!
|
belfer67
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 17:32 ° Edytowany przez: belfer67
Odpowiedz
"A jak Wy, inni rodzice dzieci starszych, radzicie sobie z tą presją, by nie dać plamy na egzaminie?"
U nas mamy taki rodzinny podział: mama odpowiada za naukę, tata za egzaminy. Dlatego już drugi rok mój mąż zdobywa dodatkową edukację ( w tym roku szkolnym 26 egzamniów)ale nie narzeka. Kiedy zaczynaliśmy ED, w szóstej klasie Edyty, podczas egzaminów na I semestr mąż był obecny jako obserwator. Na koniec roku zapytaliśmy Edytę, czy woli zdawać sama. Powiedziała - czemu nie, ale po egzaminach stwierdziła, że obecnośc taty jest potrzebna choćby po to, aby nauczyciele traktowali ją tak jak powinni. Na przykład na historii pani kazała jej opwiadać treść "Strasznego Dworu", kiedy podała go jako przykład twórczości danego okresu historycznego. Wogóle większość nauczycieli według niej zupełnie inaczej zachowuje się w obecności rodzica. W gimnazjum samo podejście do ED ze strony nauczycieli jest zupełnie inne, pozytywne, ale zdarzają się "gwiazdki". W tamtym semestrze pani od polskiego starała się udowodnić, że lekturę można interpretować tylko na jej sposób, a w tym mamy juz przykre doświadczenia z panią od biologii( w zeszłym podobnie), która wymagania ponadprogramowe nie uwzględniając w wymaganiach danych nam, wplotła w test, nie zaznaczając, że to na szóstkę. Oczywiście mąż natychmiast interweniuje, czasami to bicie głową w mur, ale nie można milczeć, kiedy ktoś stwierdza " A gdybyś chodziła do szkoły to wiedziałabyś". Dlatego myślę, że obecność rodzica na egzaminie to nie tylko otucha dla dziecka, ale także pewien hamulec dla nadgorliwych nauczycieli.
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 18:34
Odpowiedz
belfer67
[/b]ale nie można milczeć, kiedy ktoś stwierdza " A gdybyś chodziła do szkoły to wiedziałabyś"
Ja wiem, ze ta dyskusja dotyczy starszych dzieci (czyli nie nas) ale co Wy wlasnie mowicie na takie teksty? Ja juz kilka slyszalam pod adresem mojej coeki (patrz wyzej) i chociaz chcialam odpowiedziec: "ale za to umiem/wiem to i tamto" to dla tzw. swietego spokoju zwykle sie tylko usmiecham i nie mowie na razie nic... Jak Wy na to reagujecie i czy trzeba w ogole reagowac?
|
jurgielajtis
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 19:50
Odpowiedz
Uważam, że powinno się reagować, ale nigdy tego nie robię Nie znoszę konfrontacji, więc się tylko uśmiecham, albo spuszczam wzrok i gotuje się we mnie. Jeśli już muszę się o coś "pokłócić" to zwykle puszczają mi nerwy i robi się niemiło, i ostatecznie czuję się wstrętnie. Ale oczywiście nigdy nie robię tego w szkole ("system" mnie odpowiednio wychował ). Niedawno zrozumiałam, że muszę uczyć się asertywności.
W tym miejscu chciałabym polecić książkę "Rex" Cathleen Lewis, wyd.Polwen. Jest to autentyczna historia chłopca, muzycznego sawanta, napisana przez jego matkę. To co mnie w niej najbardziej poruszyło, to postawa jego matki, jej oddanie, jej odważna walka ze szkołą o odpowiednie traktowanie i dostosowanie programu do potrzeb dziecka, sposób w jaki to robiła. Jest dla mnie wzorem. Chciałabym tak umieć...
|
Healthy
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 20:15
Odpowiedz
A myśmy mieli taką sytuacją dwa lata temu: Na historii Aga opowiadała o mitach greckich (świetnie jej poszło), na polskim dostała podobne pytanie, ale miała gorszy dzień, niskie ciśnienie i takie tam, więc jakoś niesporo jej szło i wtedy pani dyrektor, która była obecna na obydwu egzaminach stwierdziła, że ona wie, iż Aga to umie i już. Taki dobry duch z tej dyrekcji 
|
belfer67
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 21:51
Odpowiedz
"Jak Wy na to reagujecie i czy trzeba w ogole reagowac?"
Ponieważ ja jestem typem choleryka, więc to mąż jest obserwatorem podczas egzamniów, bo ja nie potrafiłabym w takiej sytuacji spuścić oczu i nie odzywać się. On potrafi to rozegrać po swojemu - na przykład zadaje po egzaminie nauczycielowi ciekawe pytanie np. zadał pani od muzyki pytanie "A czy pani jest pewna, że pani wszystko wie ze swojej dziedziny? W takim razie kto skomponował pierwszy utwór jazzowy?" Pani "wymiękła", a Edyta dumnie wypaliła "Liszt". Nie na wszystkich to działa, bo niektórzy są jak przysłowiowy beton. W każdym bądź razie po egzaminach podczas rozmowy z panią dyrektor zgłaszamy takie "sytuacje". Teraz tez mamy zamiar poprosić o zmianę w przyszłym roku egzaminatora z biologii - w końcu w szkole jest trzech biologów. Na szczęście dyrekcja gimnazjum rzeczywiście stanęła na wysokości zadania i traktuje nas bardzo poważnie i przychylnie, większość nauczycieli również.
|
AnnaJanickaGalant
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 23:23
Odpowiedz
Miałam egzaminacyjną przygodę w gimnazjum. Na geografii nauczycielka usiłowała Przemka egzaminować z prawie 300 stolic świata. Jakieś afrykańskie i azjatyckie państwa. Oczywiście bez atlasu. Nie znał stolicy Paragwaju i Kongo - już nie pamiętam dokładnie. Miał za to obniżoną ocenę z egzaminów. Przy okazji rozmowy z dyrektorką zapytałam:
- Zna Pani stolicę Kongo?
- Nie znam -odpowiedziała
- A Paragwaju? - też nie znam..
- A jak się Pani z tym czuje?
- Dobrze - odpowiedziała zdziwiona.
- Mój syn też się czuje dobrze, ale miał to na egzaminie...
Potem długo rozmawiałyśmy o niektórych egzaminacyjnych durnotach i egzekwujących wiedzę książkową nauczycielach. Łapała się za głowę jak słyszała co niektórzy wymyślili na egzaminy np informatyka na kartce bez komputera... i zestaw klasówek z całego roku zaserwowany na trzy godziny z chemii.
W liceum też było zabawnie. Pytanie o system emerytalny i ZUS na egzaminie z Przedsiębiorczości - Przemek odpowiedział, że ZUS niedługo padnie, więc on się tych bzdur nie będzie uczył.
|