| Autor |
Wiadomość |
karen
Użytkownik
|
# Posted: 19 Maj 2010 14:10
Odpowiedz
Ja tez sie chce dolaczyc do postow na temat pp. Budajczakow. Nie tylko pomogli mi 3 razy w konkretnej sytuacji, to jeszcze Pani Iza nianczyla dwa mojego „doly” ...oczywiscie zupelnie bezinteresownie, cierpliewie, z wielkim taktem i zrozumieniem. Gdyby nie oni (oraz Healthy, ktora dala mi namiary na pp. Sawickich) NIGDY bym nie dala rady nawet zaczac ED!
Wielkie nasze szczescie, ze ich mamy i musimy na nich chuchac i dmuchac, zeby nam dlugo i szczesliwie pomagali, wspierali i oswiecali. Pani Izo, to kiedy Pani „wychodzi z cienia”, obiecala Pani! 
|
AnnaJanickaGalant
Użytkownik
|
# Posted: 20 Maj 2010 00:52
Odpowiedz
Niezbyt często się odzywam na forum, bo po 6 latach "optymistycznego" uprawiania Edukacji Domowej także nie widzę powodów do defetyzmu. Są przyjazne szkoły społeczne na każdym poziomie nauczania, ale jak się ktoś uprze ma prawo wybrać "nieprzyjazną" z dyrekcją skłonną do wendety. To jego wybór. Niektórzy lubią być męczennikami. Ja jako luzak wybierałam drogi przyjazne i sądzę, że obecnie w Polsce są naprawdę całkiem dobre warunki by uczyć domowo.
Opinia jest po to by... być opinią i niewiele ma do tego czy dyrektor wyrazi zgodę na ED. Po prostu mniej się przejmować i robić swoje.
Do Doroty K: też polecam górską szkołę u Sawickich a także Społeczne Gimnazjum i Liceum
Towarzystwa Oświatowego "Lykeion" w Łodzi
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 20 Maj 2010 09:16
Odpowiedz
...i sądzę, że obecnie w Polsce są naprawdę całkiem dobre warunki by uczyć domowo.
Brawo, gratuluje Polsce i Polakom! Tak trzymac i do przodu ale..."Eternal vigilance is the price of liberty." -- Wendell Phillips (przypisywane tez Th. Jeffersonowi)
|
Karinia
Użytkownik
|
# Posted: 20 Maj 2010 13:01
Odpowiedz
Co do wolności, to nie tylko wymaga ona czujności, ale też czasu. A niestety, w ubiegłym roku czasu było bardzo niewiele. Zamiast przemyśleć, zastanowić się, wielu "pognało" za czczymi (jak się okazało po roku) obietnicami, mającymi na celu wyłącznie dotacje. Kiedy prawda zaczęła wyłaniać się na światło dzienne, znowu okazało się, że jest niewiele czasu na kolejne wybory.
Czy lubię być męczennicą? Z całą pewnością nie. I z całą pewnością nie uważam, aby w Polsce były dobre warunki na uczenie dzieci w domu. Zdaje się, że mamy zbyt wielu tzw. aktywistów, którzy zamiast pomóc, niszczą. A zniszczenia są wielkie, wystarczy wspomnieć o opinii i limicie czasowym do końca maja. Na szczęście mamy też ludzi, na których zawsze można liczyć.
|
dorotakonowrocka
Użytkownik
|
# Posted: 20 Maj 2010 13:53
Odpowiedz
A to zdecydowanie trafna uwaga. D.
|
dorotakonowrocka
Użytkownik
|
# Posted: 20 Maj 2010 13:55
Odpowiedz
Ojej, alez się wstrzelilam moja uwaga dotyczyła uwagi Karen 
|
jurgielajtis
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 12:54
Odpowiedz
W kwestii czy mamy w Polsce dobre warunki do edukacji domowej powiedziałabym, że prawda leży pośrodku.
Do przyjaznej szkoły mamy 650km. Może udało by się znaleźć coś bliżej, ale nie mamy siły eksperymentować.
Rok w życiu dziecka to niewyobrażalnie długi okres. I tu limit czasowy przy składaniu podań jest na prawdę uciążliwy. Pod wieloma względami .
Jednak ogromnym plusem jest zniesienie rejonizacji. Ten fakt sprawia, że wszystkie problemy idą w cień. Nie muszę się np. martwić opinią poradni, bo wiem, że nie będzie miała ona wpływu na decyzję dyrektora. A długie wycieczki na drugi koniec Polski też mają swój urok .
Moim zdaniem nowa ustawa to jednak duży krok na przód w kwestii wolności, ale jeszcze bardzo nam daleko do szczęścia 
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 16:49 ° Edytowany przez: karen
Odpowiedz
Moje doswiadczenia tez nie byly rozowe ale zaznaczam, ze mieszkamy na wyjatkowej prowincji, wiec moze wynikaly z nieuswiadomienia/niewiedzy a nie ze zlej woli. Pierwsza poradnia (w miescie kiedys wojewodzkim) nie wiedziala, ze jestesmy jej rejonem i wolala „sprawe przekazac moze jakies prywatnej placowce (to taka dobra rada dla Pani)”, druga poradnia nie wiedziala w ogole co to jest ED i ze pedagog musi /ma wydac jakas opinie (kazali isc do tej w bylym miescie wojewodzkim a jak nie to do kuratorium [???!!!]) Z obydwoma rozmawialam tylko telefonicznie. Instyntownie nie poszlam do trzeciej bo to ostatnia w tych okolicach i wolalam sie „nie narazac...” (ale teoretycznie mialam 50% szans, ze bylaby przyjazna). Co do szkoly, to pani dyrektor (chociaz zna nasza rodzine ) zamiast najpierw wysluchac co i dlaczego od razu przeszla do ” Ale po co takie rzeczy, czy dziecko jest chore i w ogole po co to zawracanie glowy, sa tu przeciez wspaniali nauczyciele, i w ogole trzeba sprawe zbadac...” Byc moze nie jest to nastawienie wrogie ale na pewno nie jest zdecydowanie przyjazne, wiec dalam sobie spokoj, zapisalam do Krzyzowek i wole jechac 550 km w jedna strone niz tlumaczyc, dlaczego Ziemia jest okragla. Dla tych, ktorzy takie polemiki lubia, droga wolna, zapraszam w piekne lubuskie...
|
jurgielajtis
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 17:56
Odpowiedz
My dla odmiany mamy wręcz idealną poradnię, właściwie też na prowincji (Kętrzyn, warm.-maz.).
Badaliśmy dzieci już po raz trzeci i ciągle miło, i profesjonalnie. Panie z PPP nie słyszały nigdy wcześniej o ED, ale przyjęły to jak najzwyklejszą rzecz pod słońcem. Żadnych głupich pytań. Opinie są bardzo obiektywne, wyczerpujące. Jedyna wzmianka o ed to "dziecko nauczane w domu" i tyle.
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 19:22
Odpowiedz
Panie z PPP nie słyszały nigdy wcześniej o ED, ale przyjęły to jak najzwyklejszą rzecz pod słońcem.
Moze rzeczywiscie trzeba wiecej ludziom tlumaczyc, spokojnie wyjasniac,oswiecac, oswajac i w ogole prowadzic "prace u podstaw"...Ale ja sie do tego nie nadaje bo troche szybko sie denerwuje 
|
jurgielajtis
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 19:48
Odpowiedz
Ale my nic nie tłumaczyliśmy. Powiedzieliśmy:chcemy uczyć dzieci w domu, a pani kierownik: aha. 
|
Healthy
Użytkownik
|
# Posted: 21 Maj 2010 22:42
Odpowiedz
Karen, ta poradnia w mieście wojewódzkim to ta sama z której ja korzystam, prawda?
Tam jest życzliwie, ale... trzeba być osobiście. Przekonałam się o tym i w tamtym roku i w tym. Niestety ktoś zasadniczo niekompetentny odbiera tam telefony. W tamtym roku pani nie wpisała nas "do kolejki" bo nie wiedziała do której. Po dwóch miesiącach czekania wysłałam męża, aby się dowiedział, no i się dowiedział, a potem przypilnował, aby córcia została wpisana i to w jakimś bliższym terminie. W tym roku miałyśmy problem tego rodzaju: ależ państwa córka jest zapisana do szkoły w innym województwie, to tam trzeba robić badania!!! Więc ojciec tejże córki umówił się z dyrekcją poradni i dyrekcja nie widziała przeszkód, ani problemu. A potem badania i po badaniach życzliwość i zachęta ze strony poradni.
A tak swoją drogą odnoszę wrażenie, że w tego typu placówkach ojcowie jakoś lepiej mają niż matki Czy to tylko ja mam takie wrażenie?
pozdrawiam
Halina
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 22 Maj 2010 07:26
Odpowiedz
Tak, to ta sama. Teraz tez jestem madrzejsza i na drugi rok pojde od razu umowic sie na termin do pani kierownik a nie dyskutowac z pania odbierajaca telefony (nie zeby byla niezyczliwa ale podaje nieprawdziwe informacje i troche "odsyla dalej"). Coz, moj maz sie nie dogada, wiec wszystko musze zalatwiac ja
Milego weekendu! Bo
|
Healthy
Użytkownik
|
# Posted: 23 Maj 2010 22:04
Odpowiedz
Madzia idzie do pierwszej klasy, tak?
W takim razie jeżeli za rok zostaniesz w tej samej szkole to nie musisz robić kolejnych badań. Bo dostajesz zgodę na całą szkołę. Następne badania zrobisz przy zmianie szkoły.
|
karen
Użytkownik
|
# Posted: 24 Maj 2010 18:37
Odpowiedz
Madzia jest z listopada 2004 wiec mielismy wybor i zdecydowalismy ja poslac na razie do zerowki (chociaz moze to blad teraz tak mysle, bo teraz juz sama czyta i nawet troche pisze ale nie chcialam ja stawiac pod presja) i dostalismy na razie zgode na rok u pp. Sawickich. Potem bede myslec dalej...Halinko, wyslalam Ci maila na wyspe szczesliwa 
|